Jak słowa kształtują nasze emocje w marketingu
Jak słowa kształtują nasze emocje w marketingu
W podcaście, który bardzo cenię, trzech ekspertów użyło słów, które były mi znane: debunk, gaslighting oraz kult. To potężne wyrażenia, niosące ze sobą konkretne i sugestywne znaczenia. Niestety, w każdym z przypadków, rozmówcy użyli ich niepoprawnie.
Bycie gościem w podcaście może być stresujące. W dążeniu do przezwyciężenia lęku, chęci zabrzmienia mądrze i podniesienia swojego statusu, każdy z nich zrobił dokładnie odwrotnie. Tak działa język. Staramy się powiedzieć to, co myślimy, ale czasami nie jest to to, co inni myślą, że mieliśmy na myśli.
Emocje kryjące się za słowami są realne, nawet jeśli same słowa są w niezgodzie z ich znaczeniem. Gdy takie sytuacje zdarzają się wystarczająco często, wyrazy te rozwijają nowe znaczenie. Słowa to ruchomy cel, wyraz uczuć, które nieuchronnie się zmieniają. Nie ma absolutnej miary błędu – jest tylko to, co myśleliśmy, a co oni mieli na myśli.
Na podstawie: Źródła








