Szaleństwo zmian w marketingu – czy to koniec świata?
Szaleństwo zmian w marketingu – czy to koniec świata?
W marketingu często jesteśmy świadkami szaleństwa towarzyszącego wprowadzanym zmianom. Przykładem mogą być kontrowersje związane z zakazem palenia w barach w Nowym Jorku. Właściciele restauracji obawiali się, że czeka ich katastrofa, a społeczeństwo było w szoku.
Kiedy zaczęliśmy przechodzić na żarówki LED, także pojawiły się głosy, że to koniec cywilizacji. Politicy i obywatele alarmowali, jakoby zmiany te miały drastycznie wpłynąć na nasze życie.
Inne przykłady to wprowadzenie partnerstw dla kobiet w kancelariach prawnych, obowiązkowe pasy bezpieczeństwa w samochodach czy przepisy dotyczące wyjść ewakuacyjnych i ramp dostępności. Każda z tych zmian budziła obawy i sprzeciw.
A czy pamiętacie, jak wprowadzono zasady dotyczące szkoleń i odpoczynku dla pilotów? Nawet lekarze musieli zacząć myć ręce przed i po porodzie. Zmiany nie zawsze są gwarancją sukcesu, ale często wywołują szaleństwo.
Na podstawie: Źródła








