Jak złapano konwojenta, który ukradł 8 milionów złotych?
Jak złapano konwojenta, który ukradł 8 milionów złotych?
Półtora roku temu, TVN24 ujawniło kulisy skoku stulecia. W lipcu 2015 roku, konwojent-kierowca, zatrudniony w firmie ochroniarskiej Servo, odjechał furgonetką wypchaną pieniędzmi, tuż po tym, jak dwóch jego kolegów-konwojentów poszło uzupełnić pieniądze w bankomacie. Furgonetkę znaleziono, wyczyszczoną ze śladów chlorem, a pieniędzy nie. Kierowca-złodziej także rozpłynął się jak we mgle, a policja dysponowała tylko jego zdjęciem.
Szczegóły skoku oraz to, co było o nim wiadomo, opisywaliśmy już w artykule. W lutym 2016 roku tajemniczy rabuś, który okazał się być krawcem spod Łodzi, wpadł w ręce policji. Dziś ruszył proces całej szajki, bo za kradzieżą stało kilka osób. Przyjrzyjmy się błędom, jakie popełnili przestępcy.
Jakie ślady zostawili po sobie przestępcy? Tajemniczy konwojent miał dobry OPSEC. W pracy z nikim nie rozmawiał o swoich planach, co znacznie utrudniło śledztwo. Jednak nawet najlepiej zorganizowani przestępcy popełniają błędy, które mogą prowadzić do ich ujawnienia.
Na podstawie: Źródła








