Domeny z innej bajki: Co kryje się za dziwacznymi adresami?
Domeny z innej bajki: Co kryje się za dziwacznymi adresami?
Domeny internetowe to nie tylko narzędzie do identyfikacji w sieci, ale także pole do popisu dla kreatywności i (czasem) absurdu. Czasami rejestracja adresu wydaje się być całkowitym błędem. Jednak istnieją przypadki, które wykraczają poza granice zdrowego rozsądku.
Wielu z nas zarejestrowało domenę, którą szybko uznaliśmy za klapę. Są jednak dziwolągi, które nie dają się zrozumieć. Niekiedy kryją się za nimi sensowne intencje, a czasem po prostu żart. Przykładem mogą być domeny w segmencie nTLD, w tym te z końcówką .fish.
Michael Berkens zwrócił uwagę na kilka osobliwości w tej kategorii, które wydają się być nie tylko dziwne, ale wręcz szokujące dla standardów marketingowych. Jakie historie kryją się za tymi adresami? Czasem to tylko efekt przesadnej pomysłowości, a innym razem prawdziwe perełki.
Na podstawie: Źródła








