Czy Hugh powinien używać przekleństw w swoim nowym dziele?
Czy Hugh powinien używać przekleństw w swoim nowym dziele?
Nowa książka Hugh MacLeoda o kreatywności zadebiutowała dzisiaj i jest genialna. Dla tych, którzy są gotowi na wyzwania, z pewnością przyniesie wiele inspiracji. Jednakże, niektórzy unikają jego twórczości z powodu odważnego podejścia do tematów takich jak seks oraz swobodnego języka, który można by nazwać ekspresyjnym.
Warto zadać sobie pytanie: czy Hugh powinien zrezygnować z tego stylu? Jedna z opinii sugeruje, że jeśli chce sprzedawać miliony egzemplarzy w strachliwych korporacjach, to powinien dostosować swój styl. Z drugiej strony, niektórzy argumentują, że pisząc klasyczne dzieło, należy być wiernym sobie i swoim przekonaniom, nawet jeśli to oznacza mniejszą sprzedaż.
JD Salinger wybrał tę drugą drogę, a Hugh również postanowił pozostać wierny swoim wartościom. Dla autora, to nie jest kwestia handlu, lecz sztuki. Ironią jest, że wielu multimilionowych autorów potwierdza, iż prawdziwa wartość twórczości nie zawsze idzie w parze z komercyjnych sukcesem.
Na podstawie: Źródła








