Manipulacja w marketingu motoryzacyjnym - czy to już przesada?
Manipulacja w marketingu motoryzacyjnym - czy to już przesada?
Marketing motoryzacyjny przeszedł w ostatnich latach znaczną ewolucję. Firmy samochodowe, starając się przyciągnąć uwagę konsumentów, zaczynają stosować coraz bardziej kontrowersyjne metody. Jednym z najnowszych trendów jest próba wywołania ideawirusa poprzez sztuczne stymulowanie zainteresowania. Zamiast naturalnego rozprzestrzeniania się idei, marketerzy decydują się na manipulację i wprowadzają nas w błąd.
Dlaczego tak bardzo nas to irytuje? Przede wszystkim, odczuwamy intruzję. Kiedy widzimy osobę z logo "Scion" wytatuowanym na czole, czujemy, że coś jest nie tak. Kiedy dowiadujemy się, że ta osoba została za to opłacona, czujemy się wykorzystani. To przypomina spam, który wdziera się w nasze życie bez zaproszenia.
W przeciwieństwie do kreatywnych kampanii, takich jak słynne filmy Honda Cog czy BMW, które rzeczywiście przyciągają uwagę i zachęcają do rozmowy, wiele współczesnych działań marketingowych wydaje się być jedynie chwytem na szybki zysk. Takie podejście może odbić się negatywnie na wizerunku marki.
Na podstawie: Źródła








